Dzisiaj, 20 stycznia, przypada 200. rocznica śmierci Stanisława Staszica. Jako Przewodni Świętokrzyski i mieszkaniec Miedzianej Góry, która posiada tak bogatą historię górniczo-hutniczą, wychowując się w cieniu monumentalnego Muru Oporowego, który obchodzi w tym roku swoje 200 urodziny, czułem się zobowiązany do napisania kilku słów o tym wydarzeniu.
Od lat oprowadzam uczniów, mieszkańców i turystów po ruinach Zakładu Wielkopiecowego w Bobrzy opowiadając o Staszicu i jego dokonaniach dla naszego regionu.
Zapraszam do przeczytania przygotowanych przeze mnie informacji na temat Staszica i jego związków z Miedziana Góra. Jest to niewątpliwie uzupełnienie rajdu "Szlakiem idei Staszica. 200 lat pamięci i dziedzictwa", który odbył się 18 stycznia br.
Dzisiaj 20 stycznia 2026 roku przypada 200. rocznica śmierci Stanisława Staszica, wybitnego działacza, którego działalność odcisnęła trwały ślad w naszej gminie. Dlaczego właśnie Miedziana Góra? Otóż teren ten od wieków był związany z górnictwem i hutnictwem. Pod koniec XVIII wieku przeszedł pod panowanie Austriaków, którzy sprowadzili górników z Węgier i unowocześnili tutejsze szyby. Na interesującym nas obszarze funkcjonowały także kopalnie rudy żelaza oraz kuźnice i fryszerki wzdłuż rzek Bobrzy i Sufraganiec. To właśnie w takim otoczeniu pojawił się Staszic. W XVIII wieku lokalny przemysł podupadał, a dawni górnicy i hutnicy szukali pracy w rolnictwie, które z powodu ubogich gleb przynosiło niewielkie dochody. Folwarki utrzymywały chłopów pańszczyźnianych w trudnej sytuacji, pogłębiając problemy gospodarcze regionu i ukazując potrzebę zmian, które później podjął Staszic.
Staszic odwiedzał te tereny wielokrotnie. Jeszcze za panowania Austriaków rodził się w jego głowie plan ożywienia lokalnego przemysłu. W 1797 roku zanotował w swoich wspomnieniach: „Dnia 2 lipca z Kielc wyjechałem oglądać Miedzianą Górę. Zastałem roboty zastawione. Czekano na komisarza kopalni cesarskich. Z tego zoczenia tutejszych gór wypadnie dalszy robót porządek. Kruszec tu jest w warstwach stratytu: najprzód warsta rudy żelaznej, potym warsta rudy miedzi, cynku, bismutu i srebra (…). Ten kruszec jest gatunku doskonałego spiżu na dzwony. Widziałem z niego dzwon, lany na żądanie marszałka Górowskiego. Dźwięk jego przyjemny. Mieszaniec z miedzi, srebra, bismutu i cynku. Spiż ten naturalny był doświadczony na armaty (…)”
![]() |
| Plan Zakładu Wielkopiecowego - F.Lempe AGAD |
Zapis Staszica pokazuje jego szczegółową obserwację bogactwa naturalnego regionu i pierwsze przemyślenia nad jego praktycznym wykorzystaniem – zarówno w przemyśle, jak i w sztuce rzemieślniczej. Jako przyrodnik i patriota Staszic notował również zwyczaje miejscowych mieszkańców: „Okolice Miedzianej Góry. W tych okolicach ludzie mają zwyczaj poić bydło w wodzie dołów wybranych rudy miedzianej, która jest zielonkawa, kwaskowata czyli gryspanem nasączona i uważają, że w tych wsiach, gdzie się te doły znajdują, chorób zarazy bydłu nie szkodzą (…)”
Podczas podróży w 1797 roku do Wiednia Staszic opisywał okolice Kielc: „Ciąg ten cały kraju jest nieludny. Lasy wielkie, piasków wiele, które (…) są dobre tylko do żywienia świerków i sosen.”
W swojej pracy „O ziemiorództwie Karpatów i innych gór i równin Polski” (1815) Staszic szczegółowo opisał geologię i zasoby Miedzianej Góry: „Wszystkie okoliczne opoki przy Miedzianej Górze, są wapień twardy, zbity (…). Następujące znajdują się gatunki rud miedzianych: lazura, zwąglona z rudą żelazną (…) malakita z rudą żelazną (…). Tamże rudy ołowiane są powszechnie z gatunku, ruda galeny (…) Są tu także rudy żelaza tak znaczne, iż osobną składają kopalnię (…).W Miedzianej Górze jeszcze jedna bywa osobliwość: trafia się w jej kopalniach kawałkami żelazo samorodne (…)”
Staszic pisał, że w Miedzianej Górze znajdują się kopalnie miedzi, ołowiu i żelaza w odmianie iłowatej, a także piece hutnicze do wytopu tych metali, co świadczyło o znacznym, choć niedostatecznie wykorzystanym, potencjale przemysłowym tego regionu.
W 1815 roku powstało Królestwo Polskie. Już rok później, w 1816 roku, Stanisław Staszic objął stanowisko dyrektora Wydziału Przemysłu i Kunsztów w Komisji Spraw Wewnętrznych i Policji, zajmując się rozwojem przemysłu, a zwłaszcza górnictwa i hutnictwa, oraz poprawą komunikacji i handlu. Pod jego wpływem władze Królestwa podjęły decyzję o skoncentrowaniu działalności przemysłowej w Staropolskim Okręgu Przemysłowym. Dnia 26 marca 1816 roku w Kielcach powołano Główną Dyrekcję Górniczą, która miała sprawować nadzór nad górnictwem i hutnictwem, a także pięć dozorstw, w tym miedzianogórskie i samsonowskie. Staszicowski plan rozbudowy przemysłu żelaznego przyniósł w kolejnych latach budowę nowych zakładów, modernizację istniejących oraz rozszerzenie eksploatacji rud żelaza i metali nieżelaznych. Powołano również Korpus Górniczy i założono w Kielcach Szkołę Akademiczno-Górniczą, kształcącą nowe kadry fachowe. Staszic werbował krajowych i zagranicznych specjalistów na kierownicze stanowiska.
Staszic inicjował także rozwój infrastruktury: budowę dróg bitych, regulację rzek, przebudowę miast oraz organizację podstawowego szkolnictwa zawodowego i parcelację majątków. Był człowiekiem epoki Oświecenia – nauka była dla niego posłannictwem, a jej rozwój i upowszechnianie traktował jako obowiązek.
Rozwinięta myśl społeczna i ekonomiczna Staszica dawała nadzieję, że odbudowa polskiej gospodarki i rozwój przemysłu, powiązany ze zmianami w stosunkach społecznych, nie zostanie zaprzepaszczony. Królestwo Polskie, choć wówczas przemysłowo słabo rozwinięte, mogło dzięki przemysłowi górniczemu i hutniczemu stać się motorem gospodarczego odrodzenia kraju. Opierał się przy tym na przekazach górników i badaniach geologów, często powierzchownych, takich jak obserwacja hałd czy wywiady z ludnością. Starał się odnaleźć miejsca występowania rud, określając tzw. „kresę w działaniach natury, na której kończą się skały głazów, a poczynają opoki wapieniów” – granicę występowania rud żelaza i kruszców. Zapoczątkował także wydobycie minerałów skalnych, niezbędne do budowy murowanych osad i miast.
![]() |
| Plany magazynu torfu i budunku mieszczącego maszynę parową dla kopalni miedzi we wsi Miedziana Góra w powiecie kieleckim AGAD |
W pierwszych latach działalności Staszic przywiązywał szczególne znaczenie do hutnictwa metali nieżelaznych. Początkowe lata Królestwa Polskiego, w granicach którego po Kongresie Wiedeńskim znalazł się region świętokrzyski, były okresem intensywnego rozwoju kopalni w Miedzianej Górze, noszącej nazwę „Zygmunt”. Kopalnia miała długość około 500 m i szerokość od 35 do 80 m, z siedmioma szybami. Rudę eksploatowano na czterech poziomach, z których dwa wyższe były już częściowo wyeksploatowane. Poziom trzeci udostępniany był szybami „Karol”, „Franciszek”, „Barbara”, „Stanisław” i „Jan”, a poziom czwarty – szybami „Barbara” i „Stanisław”, sięgającymi niemal 90 m głębokości.
Początkowo odwodnienie kopalni realizowano za pomocą parokonnego kieratu przy szybie „Franciszek”. Sytuacja uległa jednak gwałtownemu pogorszeniu po przebiciu warstw wodonośnych, co spowodowało znaczny napływ wody. W odpowiedzi na te trudności w 1823 roku sprowadzono pierwszą na terenie Królestwa Polskiego maszynę parową, przeznaczoną do napędu pomp kopalnianych. Niestety, urządzenie to wkrótce uległo awarii na skutek zapadania się starych zrobów, co dodatkowo doprowadziło do uszkodzenia obudowy szybu.
Do dziś zachował się plan magazynu przeznaczonego na torf oraz na maszynę parową. Wiadomo, że na Ponidziu torf był wykorzystywany jako źródło energii, natomiast na naszym terenie stosowano przede wszystkim węgiel drzewny. W dolinie Bobrzy występują jednak złoża torfu, eksploatowane przez Niemców podczas II wojny światowej (Radomertorfgrube). Trudno dziś jednoznacznie stwierdzić, czy planowano wykorzystanie tych pokładów do zasilania maszyny parowej.
![]() |
| Plan kopalni „Zygmunt” i projektowanej sztolni odwadniającej wykonany w 1817 r. Archiwum Akt Dawnych |
Warto tutaj dodać, że prawdopodobnie w szybie „Franciszek” prowadzono produkcję śrutu myśliwskiego tzw. metodą angielską, o czym pisze w swoim artykule dr. P. Król. Nad szybem zbudowano wieżę, z której na dno szybu lano rozpuszczony ołów, ten natomiast w locie formował się w kropelki (później je walcowano w kołach młyńskich) spadając do znajdującej się na dole wody zastygały. Wiadomo, że produkcję tę w roku 1829 prowadził Izrael Kempiński, a zaświadczył o niej Wiktor Szokalski, okulista, który zwiedział kopalnie miedzianogórskie w czasie swej podróży (1829/1830).
W latach 1817–1826 prowadzono również prace przy budowie sztolni odwadniającej „Stanisław”, biegnącej od Niewachlowa przez górę Kolejówkę do Kostomłotów. Jej celem było nie tylko odwadnianie wyrobisk, lecz także rozpoznanie złoża galeny. Po wykonaniu około 800 metrów chodnika roboty zostały jednak wstrzymane. Nakłady na sztolnię były ogromne, jak podaje N. Gąsiorowska-Grabowska: 1818 – 15000złp, 1819 – 16800złp, 1820 – 13557 złp, od 1820 do 1823 po 14000złp, w 1824 – 13500złp. Kopano tzw „ziemopodkop” po 4 sążnie miesięcznie. Projekt zakładał ukończenie inwestycji do 1820 roku. W 1821 roku pierwotny cel jakim było odwodnienie kopalni miedzianogórskich został rozszerzony na poszukiwania rudy ołowiu w obrębie Góry Kolejówki - „w celu osuszenia kopalni miedzi, oraz aby przeciąć masę kamienia wapiennego, napełnionego kruszcem wapiennym”. W 1822 roku natrafiono na szpary ołowiane. Staszic w tej sytuacji chciał puścić od głównego chodnika tzw. boczne galerie „gdzie się da” w celu poszukiwania ołowiu. W 1823 roku udało się przebić jeszcze 36 sążni poprzecznie przez skały, powstał wówczas tzw. szyb świetlikowy 12 sążni głęboki. Sztolnię kierowano w stronę szybu Jan, przy którym umieszczono w 1823 roku maszynę parową. Od 1815 roku przy sztolni Stanisław pracowało najczęściej po 4 górników. Prace w 1825 ustały, a koszt wyniósł 119261 złp. Przy pracy w sztolni szychta trwała 8 godzin, górnik otrzymywał 2złp dniówki, zaś jego pomocnik 1złp.
![]() |
| 1820 Plan terenów kopalni miedzi pod wsią Miedziana Góra w powiecie kieleckim AGAD |
Według niektórych źródeł, w latach 1817–1828 wydobyto w Miedzianej Górze około 2800 ton rudy, z której uzyskano 235 ton miedzi. Kopalnia „Zygmunt” pełniła funkcję zakładu wzorcowego, w którym szkolili się uczniowie Szkoły Akademiczno-Górniczej założonej przez Staszica. Jej uczniowie, tzw. elewi; w półroczu zimowym pobierali naukę w postaci teoretycznej, natomiast z miesiącach letnich odbywali praktyki między innymi w Miedzianej Górze. W kopalni pracowało w około 180 osób z okolicznych wsi, nadzorowanych przez nadsztygara i sztygara. Zawartość czystej miedzi w rudzie oceniano wówczas od 3 do 45%. Od 1816 roku do 1826 na utrzymanie kopalni w Miedzianej Górze wydano przez skarb 852 721złp. Wskazywano na straty w wysokości 418951 złp. W 1828 roku pracowało tylko 21 ludzi, wydatki wyniosły wówczas 38666złp.
Przy maszynie parowej byli posługacze, a w kopalni pracowało 42 górników, 22 ciągarzy i wozaków – łącznie 70 osób, pracujących na dwie zmiany. Duża część z nich odrabiała w ten sposób pańszczyznę, inni otrzymywali niewielkie wynagrodzenie. Latem często brakowało chłopów, zajętych pracą na własnych polach, a przypisywany im „brak pilności” skutkował stosowaniem kar cielesnych. Warto przytoczyć w tym miejscu wydarzenie do którego doszło w 1820 roku. Otóż wójtowi gminy Samsonów Krzyżanowskiemu Dyrekcja Górnicza zwróciła uwagę, aby bardziej kontrolował odrabianie pańszczyzny w ramach robót górniczych i hutniczych – „ścisły dozór utrzymywał i ich do powinności znaglał”. Gdy robotników brakowało zaproponowano, aby wziąć do pracy chłopów z Ćmińska, Tumlina i Zagnańska. Sugerowano pracę w kopalni w Dąbrowie, gdzie nie było pracowników. Wówczas uzyskano od zainteresowanych odpowiedź, że „woleliby iść do niewoli, niżeli do kopalni w Dąbrowie”.
Praca była ciężka – szychta trwała 8 godzin. Zarobki były niewielkie: górnik 1złp15gr, ciągacz i wozak 20gr-1złp, obsługa machiny 18złp/tygodniowo, sularze (podtrzymywali ogień w piecu) 14złp/tygodniowo.
Wiosną 1824 Staszic złożył swą rezygnację na ręcej namiestnika Zajączka, który początkowo nie chciał jej wysłać do Petersburga. Po rezygnacji Staszica, w 1824 roku książę Drucki-Lubecki dokonał w dniach 5.IX – 5.X. objazdu po Kielecczyźnie. Rozpoczął on likwidację nierentownego górnictwa i hutnictwa kruszcowego, w tym wydobycia rud miedzi w Miedzianej Górze. W czasach staszicowskich powstało tutaj wiele budynków kopalnianych: mieszkanie inspektora, tzw. urząd, magazyn materiałów, mieszkanie głównego sztygara, czworaki, szpital, karczma rządowa – trzy ostatnie murowane. Istniała także kaplica, a wieś w 1822 roku liczyła 101 domów i 633 mieszkańców.
Ograniczenie wydobycia rud miedzi nie zahamowało pracy kopalni żelaza w Miedzianej Górze. Zatrudniano w niej nadsztygara, sztygara, 35 górników i 32 robotników, łącznie 69 osób. Eksploatacja sięgała zwykle 28 m głębokości, choć złoża żelaza występowały także powyżej i poniżej partii miedzionośnych. W latach 1816–1833 wydobyto około 9800 m³ rudy żelaza. Ostatecznie w 1834 roku kopalnię zamknięto z powodu wysokich kosztów odwodnienia. W kopalni tej pracowały 2 konie do wyciągania wody przy kieracie konnym. Szychta trwała 8 godzin. Górnik zarabiał 1złp15gr, zaś jego pomocnik 20gr-1złp.
Praca górnika i hutnika była niezwykle ciężka, dlatego Dyrekcja Górnicza, prawdopodobnie z polecenia samego Staszica, założyła w Miedzianej Górze szpital górniczy w związku z powstaniem dozorstwa miedzianogórskiego. Z opieki szpitalnej korzystali nie tylko tutejsi robotnicy, lecz także ze Świniej Góry, Kamiennej Woli i Smykowa. Górnicy byli zwolnieni z podatku i mieli zapewnioną bezpłatną pomoc lekarską. Warto tutaj dodać, że do płuczek przyjmowano już 12 letnich chłopców, zaś do pracy w kopalni 15 letnich. Zatem już od najmłodszych lat ciężka praca wpływała negatywnie na zdrowie tutejszych robotników.
Budowę szpitala rozpoczęto w 1824 roku. Składał się on z dwóch budynków: jeden pełnił funkcję lecznicy, drugi – mieszkania dla personelu. Jeden z budynków, znajdujący się przy drodze DK 74, przetrwał do XX wieku i była w nim pierwsza siedziba urzędu gminy. W szpitalu pracowali lekarz kierujący placówką, felczer, dwóch posługaczy oraz goniec.
Szpital mógł przyjąć łącznie 25 pacjentów, ulokowanych w salach: gorączkowej, świerzbowej, oftalicznej i syfilitycznej. W budynku przy DK 74 znajdowała się również łaźnia, do której kierowano nowoprzybyłych górników. Chorzy mogli przebywać w szpitalu przez 12 dni, otrzymywali trzy posiłki dziennie oraz leki. Najczęściej zgłaszano dolegliwości reumatyczne, zwane „górniczym cierpieniem”, oraz zapalenia płuc i oskrzeli. Po zabiegach pacjenci otrzymywali bezpłatnie lekarstwa i wracali do pracy.
Z czasem Staszic coraz większą uwagę zaczął przywiązywać do górnictwa i hutnictwa żelaza. Doprowadził do zakazu eksportu żelaza oraz wprowadzenia wysokich ceł na importowane żelazo i wyroby żelazne. W 1818 roku opracowano plan budowy zespołu wielkich pieców, fryszerek, walcowni i odlewni na rzece Kamiennej oraz nad Bobrzą i Czarną. Projekt opierał się na lokalnych zasobach i krajowych środkach, a zasadniczym źródłem energii miało być koło wodne.
Staszic rozpoczął realizację planu rozbudowy przemysłu żelaznego. Na plan pierwszy wysuwały się takie ośrodki jak Bobrza, Umer, Samsonów, Kaniów, Rejów i Sielpia. Jednym z najważniejszych przykładów jego planu była budowa Zakładu Wielkopiecowego w Bobrzy. W miejscu zwanym „Zarośle”, w wąskiej dolinie, gdzie rzeka Bobrza zmienia swój bieg, zaplanowano największy wówczas zakład w Królestwie Polskim. Inwestycję poprzedziły pomiary miejscowości przeprowadzone przez Antoniego Ceytheim w 1819 roku. Warto dodać, że pomierzył on także Tumlin w 1821 w związku ze śmiercią dożywotniego właściciela i przejścia gruntów na rzecz górnictwa.
Prace poprzedziły roboty ziemne, w tym zmianę koryta rzeki Bobrzy, wykopanie około kilometrowego kanału i zabezpieczenie zboczy doliny. Ogromne ilości ziemi i kamienia transportowali pracownicy, część odrabiająca pańszczyznę, część otrzymująca wynagrodzenie. Utwardzona droga, obecnie DK 74, została nazwana „Drogą Górniczą” lub „Traktem Górniczym”. Materiały transportowano także łodziami płaskodennymi, tzw. berlinkami, które poruszały się dzięki spiętrzeniu wody na rzece. Przystań berlinek znajdowała się przy obecnej ulicy Pańskiej, a okoliczna ludność zaczęła nazywać ten obszar „Berlinką”. Najlepszą relacją prac jest opis Klementyny z Tańskich Hofmanowej, zanotowała ona 14 maja 1824 roku. „Dziś dzień pracy, widzieliśmy wiec jadąc mnóstwo robotników, zwłaszcza zacząwszy od Bobrzy, gdzie wielki kanał kopią i zmieniają koryto rzeki tegoż nazwiska. Niezmiernie mnie zajął widok tej pracy górniczej, tak zupełnie nowy dl mnie; te stosy ogromne miedzi w kawałkach przy drodze sterczące, te kładki na szczyt gór wysokich i w głąb ich prowadzone; to mnóstwo pracujących mężczyzn i kobiet, ta niezliczona ilość taczek z góry na dół, z dołu na górę wiezionych. Wszystko to wystawiło mi jakieś przygotowania do wielkiej i nadzwyczajnej budowli, i nie wiem dlaczego zdało mi się, że jestem w słynnym Egipcie.”
Zakład Wielkopiecowy w Bobrzy miał być jedną z największych hut wielkopiecowych Zagłębia Staropolskiego. Projekt techniczny i architektoniczny opracował radca górniczy Fryderyk Lempe, nad całością realizacji czuwali urzędnicy administracji górniczej, m.in. Jan Strahler. Budowę rozpoczęto w 1826 roku na rozległym płaskowyżu opadającym stromym zboczem ku dolinie rzeki Bobrzy. Całość zaplanowano na dwóch poziomach, o różnicy wysokości około 17 metrów, z pięcioma wielkimi piecami wysokości 18 m, ładowanymi z górnego tarasu zakładu.
W założeniu projekt obejmował budynki przygotowania produkcji i administracji na górnym tarasie, monumentalny mur oporowy, zespół 5 pieców u jego podnóża, układ wodny powiązany z rzeką oraz osiedle mieszkaniowe z budynkami pomocniczymi. Najbardziej charakterystycznym elementem jest mur oporowy z miejscowego piaskowca o zróżnicowanej barwie, w kształcie płytkiego „U”, długości około 500 m i wysokości do 18 m, o grubości 5,5 m u podstawy i 3,3 m w koronie. Jego forma i staranność wykonania czynią go obiektem unikatowym w skali kraju.
![]() |
| Mapa okolicy Miedzianej Góry z "Ziemiorództwa.." |
Równolegle realizowano układ wodny z kanałami roboczymi, zaporą piętrzącą (12 m wysokości) oraz stawami zapasowymi. Choć projekt nigdy nie został w pełni ukończony, elementy układu wodnego wykorzystywano później m.in. do młynów, stawów rybnych i ośrodków wypoczynkowych. W obrębie zakładu wzniesiono także węgielnie, składy i zabudowę administracyjną. Zachowała się południowa węgielnia – parterowy, podpiwniczony budynek murowany z piaskowca i cegły, oraz dawny dom zawiadowcy, obecnie użytkowany jako Dworek Bobrza. Przetrwały również przebudowane obiekty hali fabrycznej i fragmenty osiedla robotniczego, w tym czworaki, stąd obszar był nazywany „Bobrza-Baraki” lub „Bobrza Nowe Zakłady”. Dokładną informację, jakiem obiekty zostały wybudowane zawiera opis ubezpieczeniowy z roku 1847. Były to: dom zawiadowcy warsztatów, 3 stajnie murowane, drwalnik, dom murowany – kasa, dom dla fabrykantów, warsztaty ręczno-kowalskie z przystawą, koszary dla rekrutów z węgielnią, 3 piece do prażenia rudy – ramforyki, węgielnia, 2 domy dla rekrutów, 2 domy mieszkalne, mur oporowy.
Warto tu dodać, że wspomniani rekruci, czyli powołani do wojska mieli pilnować porządku w dozorstwie. Wywodzili się przede wszystkim ze stanu chłopskiego, nad czym bardzo ubolewał Staszic. Służba trwała wiele lat, a wielu z nich nie wracało do domów, lub przepadało bez wieści, o czym możemy się dowiedzieć czytając min dokumenty urządzenia kolonialnego wsi Bobrzy.
Taras górny i dolny łączyły pochylnie komunikacyjne. Zakład miał być napędzany wielkim kołem wodnym o średnicy 11 m, zasilanym ocembrowanym kanałem biegnącym po koronie muru oporowego, które zasilać miało cylindryczne dmuchawy piecowe i maszynownię.
Przy budowie zakładów przemysłowych pracowały rzesze ludzi. Z dokumentów kościelnych wynika, że w te okolice przybywali robotnicy z różnych części Królestwa, poszukując zatrudnienia. Wielu z nich osiedlało się tu na stałe, co przyczyniło się do pojawienia się nowych nazwisk w miejscowej społeczności.
Patrząc dzisiaj na ogrom wykonanej pracy, mogłoby się wydawać, że budowie towarzyszył wyłącznie trud i znój. Jednak relacje historyczne pokazują nieco inny obraz. Włodzimierz Kondaki, który w latach 50. XIX wieku odwiedził Bobrzą ze swoimi uczniami, zanotował, że miejscowi opowiadali o pewnym zwyczaju robotników – do jednego ze źródeł wlewali arak z dodatkiem głowy cukru i raczyli się tym trunkiem podczas pracy.
Jeszcze ciekawsza jest relacja z września 1826 roku, wysłana do księcia Lubeckiego. Robotnicy często spędzali noc w karczmach, powodując hałas i opóźnienia w pracach budowlanych. Oddział weteranów, który miał zapewniać porządek i straż przy kasie budowlanej, nie wypełniał swoich obowiązków, zajmując się zamiast tego zabieraniem robotnikom żywności. Dozór budowy pozostawał bez wsparcia policyjnego, a wójt gminy nie wypełniał swoich powinności. Autor raportu prosił Książęcą Mość o wydanie rozkazu, który zmusiłby wójta i weteranów do zapewnienia bezpieczeństwa, regularnych patroli nocnych i właściwej straży przy kasie, tak aby prace mogły przebiegać sprawnie i w porządku.
Prace przy wielkich piecach nie zostały ukończone – w 1828 roku przerwała je powódź, a po wybuchu powstania listopadowego w 1830 roku nigdy ich nie wznowiono. W 1833 roku Bank Polski uruchomił na terenie zakładu gwoździarnię, która działała do 1863 roku. Powstał folwark, którym zarządzali po kolei: 1884-86 Kontrymowicz, do 1905 roku Komodziński, do 1908 roku Mikieta, a od roku 1908 do lat 50/60 rodzina Płazińskich.
Zmiana polityki przemysłowej państwa, polegająca na skierowaniu uwagi ku górnictwu i hutnictwu żelaza, doprowadziła w latach 1825–1826 do ponownego odkrycia złoża rud żelaza na górze Ławęcznej. Złoże to oceniono jako bardzo podobne do miedzianogórskiego, podkreślając jednak wyższą jakość rudy – zawierającej 30–40% żelaza. Do 1827 roku wykonano pięć szybów, z których jeden osiągnął głębokość 75 m. Znaczne dopływy wód spowodowały zamknięcie kopalni w 1830 roku. Inspektor dozorstwa Schmidt uznał rudę za nieodpowiednią. Nie zgodził się z tym Push i miejscowi górnicy. Uznawali oni bowiem rudę za jedną z najbogatszych, najczystszych i najlepszych w Polsce. Naczelnik Michałowski zbadał sprawę na miejscu. Odbyła się swego rodzaju wizja lokalna. Obecni byli górnicy z Jasiowa pracujący na Ławęcznej. Górnictwo reprezentowali Schmidt – inspektor dozorstwa, Sierutek – zawiadowca wielkich pieców, Zamnicki – kasjer, Wisnowski – archiwista. Górnik Maciej Gola zeznawał, że ruda jest dobrej jakości. Co prawda napędzano wydobycie przyjmując do pracy ludzi często nie będących górnikami, sztygar „naglił do pośpiechu”. Potwierdzono także, że dawniej rudy było więcej, obecnie jest jej znacznie mniej, a dużym problemem jest napływ wody do kopani. Słowa te potwierdzili także górnicy: Michał Wrona, Jan Wrona, Jan Śliwka, Benedykt Postulat, Wojciech Salwa, Antoni Pustowski.
Dnia 28 marca 1824 roku Staszic zrezygnował ze stanowiska dyrektora Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych. Jego następca, książę Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki, pisał o poprzedniku: „błędy z błędami szły w wyścigi, a więc nie dziw, że strata stratę rodziła.” Lubecki postawił na eksport artykułów rolniczych w celu uzyskania środków na import dóbr inwestycyjnych i zrezygnował z hutnictwa metali nieżelaznych, choć jego polityka zakończyła się fiaskiem.
![]() |
| Grób Stanisława Staszica |
A jaki był skutek polityki Staszica? Produkcja żelaza w Królestwie Polskim wzrosła znacząco: około 1816 roku fabryki województwa sandomierskiego wytwarzały 58 500 cetnarów żelaza kutego, natomiast w 1827 roku produkcja wyniosła 208 tys. cetnarów, co stanowiło 67,7% całej produkcji żelaza w Królestwie. Walery Goetel uważał zatem całokształt działalności Staszica w górnictwie i hutnictwie za pozytywny.
Staszic postulował przekształcenie części Kielecczyzny w prowincję górniczą, z ludnością rzemieślniczo-fabryczną zamiast rolniczo-leśnej. Jego zamysły obejmowały również rozwój dróg bitych, parcelację folwarków i modernizację miast. Staszic dążył do przechodzenia od pańszczyzny na czynsz i pracę wolnonajemną. Nadmierne wydatki naraziły go na krytykę Sejmu, ale zasługą Staszica była odbudowa potencjału polskiego górnictwa i hutnictwa żelaza.
Dzięki jego działaniom Polska zyskała żelazo przewyższające jakością angielskie i rosyjskie, uporządkowany sposób wydobycia rudy, zmodernizowane piece, rozbudowany system dróg, nowe cegielnie, wapienniki i tartaki, poprawę warunków bytowych pracowników oraz podniesienie ich kwalifikacji. Niestety jego plan nie został w pełni ukończony. Nigdy nie tracił z pola widzenia głównej sprawy: stworzenia podstaw dla przetrwania Polaków w trudnych warunkach politycznych. Jak powiedział w 1805 roku w okupowanej przez Prusaków Warszawie:
„Paść może i Naród wielki, zniszczeć nie może, tylko nikczemny...”
Stanisław Staszic pozostawił po sobie niezwykle cenną spuściznę. Dziś, patrząc na mur oporowy w Bobrzy – imponującą konstrukcję bez sobie równych w Europie – trudno nie docenić dokonania Staszica. To nie tylko świadectwo jego wizji technicznej i gospodarczej, lecz także symbol patriotyzmu i troski o rozwój Polski.


















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
KOMENTUJ. NIE OBRAŻAJ!
Nie toleruję agresji, chamstwa i wulgaryzmów!
Komentarze o takim charakterze będą usuwane.